o2.pl » Wiadomości » Z Prasy » Wiadomość
Więcej w dziale
o2.pl: Jak zdradzają Polacy
2006-08-18 15:30



Polacy mają znacznie lepsze fantazje erotyczne niż seks.


- Od czterech lat mam romans z moją asystentką, o 20 lat młodszą ode mnie - opowiada pan Wojciech, 54-letni biznesmen z Warszawy. - Nie zamierzam się rozwodzić, zresztą po co, skoro w domu spędzam tylko niedziele, a w inne dni widzę żonę przez góra dwie godziny. Mam dzieci i wnuki, rozwód byłby rewolucją w moim ustatkowanym życiu. To, że romans jest moją słodką tajemnicą, dodaje mu czaru.

Z badań wynika, że mężczyźnie na ogół łatwiej żyć w podwójnym, a nawet potrójnym związku. To często urozmaica jego nudne, zrutynizowane życie. Nierzadko taki "równoległy związek" trwa kilkanaście lat.

Kobiety rzadziej są tak wyrachowane. - Zakochana kobieta gotowa jest dla kochanka wszystko rzucić, spalić za sobą wszystkie mosty, zostawić mężowi majątek, nawet porzucić dzieci - twierdzi psycholog Barbara Nowicka. Powodem zdrady może być wszystko. Zapach wody toaletowej, czarujący wzrok, miły uśmiech. Jednak wśród najczęściej wymienianych przyczyn jest znużenie dotychczasowym partnerem i pragnienie odmiany. Jak śpiewa Marian Opania: "Bo ja nie cierpię mojej żony, ona ma takie nogi chude...", w ogóle zbrzydła i zgorzkniała przez lata wspólnego małżeństwa. Dlatego kiedy bohater piosenki przyłapał ją w sypialni in flagranti, z osłupieniem spytał jej kochanka: "Panie - z nią?!" A ten mu odpowiada: "Bo ja nie cierpię mojej żony, ona ma takie nogi grube...".

Marzenia o zdradzie

Z ogłoszonych niedawno badań amerykańskich psychologów z uniwersytetu w stanie Vermont aż 98% mężczyzn i 80% kobiet żyjących w małżeństwie lub stałym związku miewa fantazje seksualne z udziałem osób trzecich. Większości wirtualne zdrady zdarzają się raz, dwa razy w miesiącu. Im dłużej trwa związek, tym takie zdrady są częstsze. Przyznają się do nich również młodzi małżonkowie, choć z ankiet wynika, że sami nie czują się zagrożeni podobną możliwością.

A jak to jest w Polsce? - Polacy też snują fantazje erotyczne. Uważam, że mają o wiele lepsze fantazje niż seks - twierdzi stanowczo Zbigniew Izdebski, seksuolog. - Swoją drogą ciekawe, że tak wiele osób obojga płci wyobraża sobie w trakcie stosunku seksualnego, że odbywa go z kimś innym, a mimo to badania wykazują, że 9 na 10 Polaków ocenia swoje życie seksualne jako udane, co stanowi najwyższy wskaźnik optymizmu w świecie!

Zatem ankietowani kłamią. Nie chcą przyznać się ani przed ankieterem, ani sami przed sobą, że ich życie seksualne jest nudne, zrutynizowane. Bo przecież od kilku lat media wbijają nam do głowy, że musimy być szczęśliwi, a udany seks, obok pieniędzy i kariery, jest warunkiem szczęścia. Należy się nim chwalić tak samo jak markowym ciuchem czy drogim samochodem. - Seks jest ogromnie przereklamowany. Prawie każda reklama jest z podtekstem seksualnym, seks jakby istnieje bez ludzi - uważa Katarzyna Grochola, autorka bestsellerów o relacjach damsko-męskich. - Jest traktowany jako zabieg higieniczny, konieczny dla zdrowia. W pismach kobiecych są teksty o orgazmach, o tym jak to zrobić, jak szybko to zrobić, czego wymagać, natomiast pomijana jest kompletnie więź między ludźmi i niezbędna do tego intymność.

O takim seksie jaki lansują media - oboje zgrabni i piękni, w luksusowym wnętrzu, otoczeni drogimi gadżetami - większość może sobie tylko pomarzyć. - Ja przeważnie wyobrażam sobie, że uprawiam seks z kimś innym, nie z moim mężem. Gdyby nie to, wcale nie mogłabym tego z nim robić. Dawno przestał być dla mnie atrakcyjny. Ale łączą nas dzieci, dom, rodziny, znajomi i nie chcę tego zmieniać. Czasem na wyjeździe służbowym pozwalam sobie na niezobowiązujący skok w bok, tak dla urozmaicenia. Żadnych wyrzutów sumienia nie mam, nie spowiadam się z tego ani księdzu, ani mężowi, uważam, że to moja osobista sprawa, zresztą bez większego znaczenia - zwierza się Mariola, 32-letnia pracownica agencji reklamowej.

Za to 45-letni Marcin, wykładowca akademicki, ma poczucie winy wobec żony z powodu swojej niewierności. Tłumaczy się słabą wolą i silnym urokiem studentek, które jak mówi, uwodzą go, a on tylko im ulega. Żonę kocha, ale to nie znaczy, że jest obojętny na wdzięki innych pań, zwłaszcza młodszych. W kontaktach z nimi czuje, że się sprawdza, że jest prawdziwym mężczyzną, kimś atrakcyjnym. Jak sobie radzi z poczuciem winy? Chodzi do spowiedzi, a żonie nadskakuje, kupuje kwiaty. I poczucie winy jakoś mija.

Raport dr Zbigniewa Izdebskiego na temat zachowań seksualnych Polaków wykazał, że 33% mężczyzn i 16% kobiet przyznaje się do kontaktów pozamałżeńskich. Jednak spora grupa ankietowanych nie zaznaczyła żadnej odpowiedzi. Być może bali się skłamać albo wstydzili się "chwili słabości" i wyparli ją z pamięci, przypuszcza seksuolog. Z drugiej strony tylko 4% Polaków sądzi, że ich partner pozwala sobie na kontakty pozamałżeńskie. Nie świadczy to jednak o naszej nietolerancji. Z badań prof. Lwa Starowicza wynika bowiem, że 75% Polaków wybaczyłoby partnerowi skok w bok, a 10% zgodziłoby się żyć z osobą, która ma długotrwały romans.

Okresy ryzyka

Wszyscy cudzołożą, przynajmniej w wyobraźni. Tak wynika z najnowszych badań amerykańskich psychologów. Choć kryzysy małżeńskie (bądź partnerskie w przypadku stałych związków nieformalnych) są zjawiskiem starym jak świat, zbadane i opisane zostały stosunkowo niedawno. Dzięki szczegółowym badaniom statystycznym udało się wyróżnić etapy, które można nazwać okresami najwyższego ryzyka zdrady, także w tzw. udanych małżeństwach, żyjących w zgodzie. W przypadku kobiet pierwszy taki okres obejmuje pierwszych pięć lat trwania małżeństwa bądź związku, potem ryzyko skoku w bok proporcjonalnie się zmniejsza. U mężczyzn występują dwa okresy niebezpieczne: pierwszy, podobnie jak u kobiet, obejmuje pięć początkowych lat, następny wypada dopiero po 20 latach.

- Choć dla osób nie żyjących nigdy w małżeństwie lub stałym związku może to wyglądać nieprawdopodobnie, zdrady i romanse następujące wkrótce po ślubie zdarzają się dość często - stwierdza Barbara Nowicka. - Powody są różne, ale przede wszystkim bunt przeciw "niewolniczej przynależności" do małżonka, depresja spowodowana uświadomieniem sobie wagi przysięgi przed ołtarzem, wrażenie nietrafnego wyboru, niezgoda na zerwanie z dawnym stylem życia, w którym znaczną rolę odgrywały przygody seksualne. Część moich pacjentów otwarcie mówi, że małżeństwo jest dla nich rozczarowaniem, a wybrany małżonek pomyłką. W dodatku tacy rozczarowani małżonkowie boją się komukolwiek zwierzyć. Euforia spowodowana uroczystym ślubem, prezentami, przyjęciami itd. opada. Przychodzi codzienna rzeczywistość, obowiązki, poczucie znużenia i przekonanie, że tak już będzie do końca. Niedawno był u mnie młody mężczyzna. Dobrze sytuowany, przystojny, od roku żonaty. Sen spędza mu z powiek świadomość, że odtąd wszystkie kobiety są dla niego stracone, a właśnie teraz zaczął dostrzegać wszędzie atrakcyjne panie. Za to żona, wprawdzie ukochana, spowszedniała mu, zwłaszcza że w domu chodzi w dresach i bez makijażu, a koleżanki w pracy są zawsze wyszykowane.

Dlaczego jednak u kobiet ryzyko zdrady występuje tylko w jednym, początkowym okresie i po pięciu latach spada, natomiast u mężczyzn powraca okres wzmożonego ryzyka po 20 latach? Zdaniem dr Zbigniewa Izdebskiego mężczyznom trudniej zaakceptować fakt, że się starzeją. - Po czterdziestce u mężczyzny pojawiają się problemy związane z wiekiem, często następują zaburzenia potencji. Aby dowieść sobie, że jest jeszcze atrakcyjny i pełnowartościowy, wdaje się w romans. Sądzi, że dzięki nowej partnerce znikną problemy z erekcją, podczas gdy mogą się one pogłębić. Zamiast pójść do seksuologa czy urologa, szuka on, często podświadomie, ratunku w ramionach innej kobiety. Najchętniej młodszej i bardziej atrakcyjnej od żony.

A dlaczego kobiety nie mają nawrotu okresu kryzysowego po 20 latach, tak jak mężczyźni? Zdaniem psychologów odpowiedź jest prosta. Po pierwsze, kobiety z upływem czasu są coraz mniej przekonane, że są jeszcze atrakcyjne i mogą się podobać. Po drugie, na ogół mają więcej obowiązków związanych z domem i rodziną, a tym samym mniej czasu i okazji, aby nawiązać romans. Co nie znaczy, że nie snują fantazji na temat flirtu z urodziwym aktorem lub kochając się z mężem nie wyobrażają sobie, że to przystojny artysta, polityk albo kolega z pracy.

Tęsknota za odmianą

Wśród zdradzających mężczyzn przeważają znudzeni rutyną, niedowartościowani, przeżywający kryzys wieku średniego i poszukiwacze przygód. Wśród zdradzających kobiet - te, którym w małżeństwie brakuje zrozumienia, uwagi, zainteresowania, choć nierzadko przyczyną niewierności jest żądza zemsty na zdradzającym mężu.

- Zabawne, jak powszechne jest przekonanie, że skoki w bok zdarzają się zawsze innym, nie nam - komentuje Barbara Nowicka. - Wielu moich pacjentów mówi potem: do głowy mi nie przyszło, że on czy ona są jeszcze atrakcyjni, że mogą się komuś podobać: z tym brzuszkiem, zmarszczkami, łysinką, siwymi włosami, tym okropnym tikiem nerwowym itd.

Inne często powtarzające się w ankietach przyczyny niewierności to tęsknota za miłością i żądza przygód. Zdaniem dr Izdebskiego dotyczy to zwłaszcza ludzi młodych, którzy zawarli związek nie oparty na miłości. - W Polsce znaczną część małżeństw zawiera się powodu ciąży. W przypadkach, gdy ciąża jest jedynym motywem małżeństwa, do kontaktów pozamałżeńskich dochodzi szybko, zwłaszcza ze strony mężczyzn. W ten sposób biorą oni "odwet" na swoich młodych żonach, które ich "wrobiły", "uwiązały" itd. Dla nich romans to rodzaj zemsty i rekompensaty.

Nikt nie wie, ile małżeństw zawiera się "bo już czas", dla korzyści ekonomicznych, a nie z miłości. Wiele spośród tych, które trwają od lat, łączy wyłącznie poczucie obowiązku, dzieci, wspólne mieszkanie i przedmioty. Takie pary są najbardziej narażone na pokusy. Okazje sprzyjające zdradom to samotnie spędzane urlopy, wyjazdy w delegacje, do sanatorium, na kursy itd. Natomiast na pokusę romansu biurowego narażone są osoby spędzające większość doby w pracy, a także bezdzietne, które mają więcej wolnego czasu i mniej obowiązków.

Temat tabu

"Kiedy kobietę w własne łoże złożę, spokojny jestem, że nie cudzołożę" - żartował znany fraszkopisarz Jan Sztaudynger. Żartował, bo jednak mężczyźni, choć zwykle nie traktują swoich skoków w boki jako poważnych wykroczeń, bynajmniej nie rozmawiają o nich z własnymi żonami czy kochankami. Zdaniem psychologów w większości małżeństw i wolnych związków cudzołóstwo jest tematem tabu. Mimo zapewnień o otwartości, przyjaźni i szczerości, kiedy pytamy współmałżonka czy stałego partnera: "Gdyby coś takiego ci się zdarzyło, powiedział(a)byś mi, prawda?", oczekujemy szczerej odpowiedzi tylko pod warunkiem, że brzmi ona: "Nic takiego się nie zdarzyło i nie zdarzy, to w ogóle niemożliwe".

- Zdrada nie robi żadnego wrażenia tylko na tych, którym współmałżonek dawno zobojętniał, albo wręcz budzi niechęć - twierdzi psychoterapeuta Andrzej Piotrowski. - Z drugiej strony wiele osób niekochających współmałżonka przeżywa boleśnie zdradę, bo uważają ją za hańbę na własnym honorze. Często słyszę: "Od dawna żona nie jest dla mnie atrakcyjna i w ogóle mało mnie obchodzi, byle dbała o dom i o mnie. Ale jak ona mogła mnie zdradzić? Mnie?! To dla mnie upokarzające". A na pytanie o możliwość rozwodu pada odpowiedź: "Po co miałbym się rozwodzić, przecież z inną kobietą po pewnym czasie byłoby tak samo." Pewien mężczyzna mocno pobił żonę za zdradę, choć jej od dawna nie kocha. Powiedział mi otwarcie: "Ja potrzebuję świeżej krwi, ale żona to co innego. Wyznaję teorię splujno-podwórkową: kiedy ja zdradzam, to jakbym splunął z okna na podwórko, ale kiedy żona zdradza, to jakby mi ktoś z podwórka napluł do domu".

Są zdrady i zdrady, tak jak są romanse i romanse. Jedne trwają jeden wieczór, inne ciągną się latami, jedne są bez znaczenia, inne mogą wywrócić życie do góry nogami. Fakty mówią za siebie. Spośród zdradzających kobiet ok. 13% ma stałego kochanka, jakby "drugiego męża", z którym są od wielu lat. Mężczyźni częściej zmieniają kochanki, jednak ok. 11% zdradzających panów także ma stałą kochankę. Oczywiście w tajemnicy. Związki otwarcie pozwalające partnerom na skoki w boki (w Szwecji stanowią 15%) to w Polsce rzadkość. Za to zdradę tylko w wyobraźni czy w internecie wszyscy uznają za rzecz niewinną i bez znaczenia. Wszyscy, ale nie psychologowie. - Z psychologicznego punktu widzenia fantazje erotyczne dotyczące niewierności rodzą myśli typu "ciekawe, co by było, gdyby...". Budzą ciekawość, pożądanie wyimaginowanej osoby, a co się z tym wiąże, przekonanie o zaniku uczuć do swojego partnera - wyjaśnia Barbara Nowicka.

Jeśli w takim momencie na horyzoncie pojawi się ktoś atrakcyjny, w dodatku zainteresowany nami, to uważajmy! No chyba że warto zaryzykować...

Ewa Likowska

Zapraszamy do komentowania artykułu
Wypowiedz się na Forum o2.pl




Więcej informacji:

wiadomości dnia ze świata z kraju sport gospodarka