o2.pl » Wiadomości » Z Prasy » Wiadomość
Więcej w dziale
o2.pl: Kobieta mnie bije!
2006-08-29 17:40


Ilustracja Marcin Postek/o2.pl

Co dziesiąta ofiara przemocy w rodzinie to mężczyzna - alarmuje Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”. Odsetek ten stale rośnie. Faceci coraz częściej są bici przez kobiety. Przemoc przestała być monopolem mężczyzn.


Wstydliwe ofiary

Maciej H. jest wziętym trójmiejskim prawnikiem. Ma znajomych wśród biznesmenów, polityków i dziennikarzy. - Byłem w szoku, gdy zobaczyłem go na chodniku z jego dziewczyną - mówi Tomasz L., jeden ze znajomych mecenasa. - Stałem na światłach, a oni przechodzili przez przejście dla pieszych. Nagle, tuż przed maską mojego samochodu, ona zdzieliła go w twarz! To był środek dnia, środek miasta. Kilka dni później zapytałem go, co się stało?

Był wyraźnie zawstydzony i choć znamy się od wielu lat, nie chciał o tym rozmawiać. - Kiedyś moja Gosia rzuciła we mnie talerzem - mówi 35-letni Tomek, informatyk. - Chodziło jej o to, że siedzę przed telewizorem, popijam piwko i oglądam mecz w telewizji zamiast posprzątać w kuchni. Wróciłem wtedy do domu po dwunastu godzinach harówy (szef kazał nam zostać, bo mieliśmy do zrobienia bardzo pilny projekt). To był pierwszy wieczór od sześciu dni, kiedy mogłem się wyluzować. Wkurzyłem się. Nikt nie będzie rzucał we mnie talerzami w moim własnym domu! Zerwałem się z fotela i przytrzymałem ją za ramię. Mocno. Bardzo mocno, bo w ręku miała już kolejny talerz. Zaczęła się szarpanina. Zwariowałaś! - krzyknąłem i poszedłem do pokoju, żeby dalej oglądać telewizję. Ona wyszła z domu i po pięciu minutach pojawili się u nas policjanci.
- Pan pobił tę panią? - padło pytanie.
- Nie. To ona mnie pobiła. Próbowała zranić mnie talerzem - odpowiedziałem.
- Śmieszny pan jest, taka drobna kobieta próbowała pana zranić? A w ogóle czuć od pana alkohol. Pan pójdzie z nami.

Na komisariacie Tomek musiał złożyć zeznania „w charakterze podejrzanego”. Kiedy opowiedział już o wszystkim, śledczy zapytał go, czy często takie sytuacje się zdarzają. - No zdarzają się, ale do głowy mi nie przyszło, żeby iść z tym na policję.
- Dlaczego?
- No wstyd, pan by się przyznał, że kobieta pana bije? - Biła mnie, wiele razy. Moja własna żona
– odpowiedział funkcjonariusz.

Dyskretny urok statystyki

Według policyjnych szacunków o ile w 1995 roku zanotowano 1200 pobić i bójek z udziałem kobiet, to 10 lat później było już ponad 1600 takich przypadków. Wzrost o jedną trzecią to nie bagatela. Naukowcy badający problem są zgodni co do jednego: ujawniona przestępczość kobiet wykazuje tendencje wzrostowe, i to... większe niż w przypadku mężczyzn.

Co ciekawe, biją coraz młodsze panie - liczba pobić wśród szesnastolatek wzrosła w ciągu 10 lat niemal o połowę!

Statystyki nie mówią, jaki procent ofiar bijących kobiet to mężczyźni, ale czytając policyjne raporty i doniesienia mediów można przyjąć, że procent ten nie maleje, a rośnie.

Nie brakuje spektakularnych przykładów, jak głośny niedawno przypadek Moniki Szymańskiej, która zaplanowała zabójstwo Tomka Jaworskiego i była mózgiem grupy, która okrutny zamiar zrealizowała. Monika Osińska „Osa” zaplanowała pobicie i zabójstwo, by zdobyć pieniądze na studniówkę. Z kolei Violetta Z. przygotowała pobicie i zabójstwo swojego kochanka Mariusza K. Jego zmasakrowane zwłoki policja odnalazła dopiero po 9 miesiącach.

Skąd te trendy

Kryminalistyka stworzyła kilka teorii na temat tego, skąd bierze się rosnąca agresja kobiet. Wśród nich tak z pozoru niezwykłe jak twierdzenie H. Hopfingera i Guldena, że istnieje związek pomiędzy przestępczością kobiet a ich fizjologią, np. cyklem miesięcznym. Już pod koniec XIX wieku C. Lambrosso i E. Ferro ogłosili pracę pod tytułem „Kobieta jako zbrodniarka”, w której głoszą, że kobieta psychicznie i fizycznie jest „niedorozwiniętym mężczyzną” i dowodzą, że w miarę rozwoju cywilizacyjnego ludzkości liczba „kobiecych” przestępstw będzie się zwiększać.

Współcześni badacze są bardziej dociekliwi i jako przyczyny wzrostu przestępczej agresji kobiet (m.in. wobec mężczyzn) wskazują przemiany społeczno-ekonomiczne. Wzrost roli kobiety, a co za tym idzie jej siły i pewności siebie, prowadzi do nieodwracalnych skutków. N. Calajni, B. Helegori i C. Darow uważają, że gdyby kobiety i mężczyźni żyli w identycznych warunkach, to ich udział w przestępczości byłby równy. Dzisiaj mężczyzn bijących kobiety jest wielokrotnie więcej niż kobiet bijących facetów, ale trzymając się tej teorii wkrótce doczekamy czasów, w których liczba ta się zrówna.

Są też tacy, którzy uważają, że wszystkiemu winna jest moda na bycie „silną laską”. To jest po prostu trendy! W wirtualnym świecie króluje Lara Croft, muskularna, tryskająca seksem i uzbrojona kobieta bijąca złych facetów. Na ekranach kin pojawia się międzygalaktyczna wojowniczka Ripley (Signourey Weaver), która walczy z potworami, gdy mężczyźni są na to zbyt słabi, a Batmana zastąpiła przebiegła i silna Catwoman (Michelle Pfeiffer).

Podobnie jest w muzyce pop. „To ja, Narcyz się nazywam” brzmię słowa utworu opowiadającego o zniewieściałym, słabym mężczyźnie. „Zamienię cię na inny model” to słowa kultowej piosenki chętnie słuchanej przez nastoletnie Polki. Chodzi o mężczyznę, który „już się zepsuł”. Przy tej muzyce nastoletnie dziewczyny rzucają wyzwanie męskiemu światu.

Co na to samce?

- Otóż... Skoro w przypływie furii zdarza się kobiecie i uchodzi jej to w społeczeństwie na sucho, to dlaczego mężczyźni nie mieliby mieć prawa strzelić kobiecie (przepraszam za wyrażenie) z liścia, gdy i ona „podpadnie?” - pisze internauta wypowiadający się na forum strony „Racjonalista”. Podpisał się: Łukasz Majewski. Takich wypowiedzi w internecie jest coraz więcej. Odkąd kobiety zrzuciły biustonosze i zaczęły nosić spodnie, jedni mężczyźni założyli stringi i kuchenne fartuszki, a drudzy próbują bronić swojej pozycji siłą.

- W tej wojnie nie ma litości i musimy zwyciężyć – mówi Roman - psycholog, który zastrzega, że to jego prywatna opinia i woli pozostać anonimowy. Jak dotąd nie powstało natomiast w Polsce żadne „stowarzyszenie maltretowanych facetów” czy „agencja do walki ze zjawiskiem bicia mężczyzn”.

Jeszcze inna grupa mężczyzn próbuje, na swój sposób, odnaleźć się w coraz bardziej sfeminizowanym świecie. Tak jak filmowy Maks z „Seksmisji”, który wierzy, że i tak „to się nie może na dłuższą metę utrzymać” i robi swoje.

Pozostaje jedno niepokojące pytanie: czy wraz ze wzrostem liczby agresywnych kobiet pojawi się więcej mężczyzn, którzy będą chcieli oddać? Jest nadzieja, że nie. Wszak kobiety nie można uderzyć nawet kwiatkiem.

Tomasz Zając

Zapraszamy do komentowania artykułu
Wypowiedz się na Forum o2.pl




Więcej informacji:

wiadomości dnia ze świata z kraju sport gospodarka