o2.pl » Wiadomości » Z Prasy » Wiadomość
Więcej w dziale
o2.pl: Sprzedać jajo
2007-07-26 17:13



Decyzja o tym, by oddać komuś własną komórkę jajową, to nie to samo co przekazanie plemników do banku spermy. Kobieta musi przed zabiegiem przyjmować hormony, po zabiegu ma rozregulowany cykl i długo nie może dojść do siebie. Pozostaje jeszcze pytanie, czy to moralne, czy można oddać część siebie za pieniądze.


Etyka jest przeciw

Polskie prawo nie wypowiada się jednoznacznie na temat "oddawania" komórek jajowych i donaszania cudzego płodu we własnym łonie. W USA handel ludzkimi jajami jest procederem legalnym, w Rosji żony bogatych przedsiębiorców wynajmują dziewczyny, by nosiły za nie dziecko, bo one same boją się zbrzydnąć, boją się bólów porodowych i wszystkiego, co związane z ciążą i porodem. W Polsce po raz pierwszy oficjalnie dokonano przeniesienia jaja z organizmu jednej kobiety do organizmu drugiej w 2004 roku. Obydwie kobiety były siostrami. Wiadomo jednak, że oddawanie i sprzedawanie komórek jajowych odbywało się już wcześniej. Jaka jednak jest dokładna skala tego zjawiska w naszym kraju, nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że Kościół i obrońcy życia są przeciwni tym praktykom. W czasie sztucznego zapłodnienia nie powstaje jeden zarodek, tylko kilka. Szansę na rozwój ma tylko jeden, pozostałe się niszczy. Dlatego "obrońcy życia" uważają, że sztuczne zapłodnienie to aborcja, tyle że nieco złagodzona.

W 2005 deputowani Parlamentu Europejskiego potępili sprzedaż komórek jajowych, której dokonywano w Rumunii, wtedy kraju kandydującym do UE. Deputowani uznali, że jest to etycznie niedopuszczalne, bo nie tylko narusza integralność ciała ludzkiego w zamian za wynagrodzenie (czego zakazuje Karta Praw Podstawowych UE), ale prowadzi do eksploatacji kobiet. Za rezolucją w sprawie handlu komórkami jajowymi opowiedziało się 307 osób, 199 było przeciw, a 25 wstrzymało się od głosu. Rezolucja PE zawierała także poprawki wzywające do tego, by zaprzestać finansowania badań nad komórkami macierzystymi środkami z funduszy europejskich.

- Kiedy mam już dosyć wszystkiego - opowiada Anka - myślę, że odpowiem na jakieś ogłoszenie i sprzedam komórkę jajową, podobno płacą za nią 8 tysięcy. To kupa forsy. Ale potem myślę sobie, że jakiś kawałek mnie powędruje gdzieś tam do obcych ludzi, że będzie potem dzidziusiem, a ja nie będę mogła być jego mamą. Kiedy o tym pomyślę, robi mi się tak smutno, że chyba nigdy się na coś takiego nie zdecyduję. To okropne. Wiem, że jest dużo par, które nie mogą mieć dzieci i modlą się o to, by zajść w ciążę, że oddając, a raczej sprzedając komórkę jajową, pomogłabym komuś, dałabym tym ludziom szczęście. Tylko co mnie obchodzi ich szczęście? Czy byłabym szczęśliwa, gdyby wręczyli mi te 8 tysięcy? Na pewno nie.

Bezpłodność to tragedia

W Polsce około miliona par nie może mieć dzieci. Wiele osób decyduje się na zapłodnienie in vitro, czyli na dziecko z próbówki. Nie wiadomo, jaki procent bezpłodnych par szuka innych możliwości, by mieć potomstwo. Niewiele kobiet przyznaje się do tego, że zdecydowały się na oddanie swojej komórki jajowej za pieniądze. Niewiele kobiet także przyznaje się do swojej bezsilności, kiedy nie mogą zajść w ciążę.

- Nikt nie potrafi opisać, jaka to udręka - mówi Beata. - Kiedy szliśmy z mężem ulicą i widziałam, gdy matki prowadzą swoje dzieci, takie słodkie maluszki, miałam ochotę porwać jedno i uciec albo chociaż przytulić i tak wyściskać, wyściskać i już nie wypuścić z ramion. Przepłakałam tyle nocy, że nie potrafię ich nawet policzyć. Byłam niedobra dla męża, miałam napady histerii i czułam się coraz gorzej. Lekarze dawali jakieś tam nadzieje, ale co z tego, kiedy ja ciągle nie mogłam zajść w ciążę. Udało się w końcu po wielu latach, ale ile nas to kosztowało cierpień. Nie dziwię się ludziom, że oferują duże pieniądze za to, by jakaś młoda i zdrowa dziewczyna oddała im komórkę jajową. Macierzyństwo warte jest każdych pieniędzy; sama się nie zdecydowałam, ale byłam blisko. Myślę, że trochę bałabym się, że taka kobieta będzie potem szukać tego mojego dziecka i uważać je za swoje. Tego właśnie bałam się najbardziej. Oczywiście można umówić się i podpisać różne oświadczenia, ale miłość macierzyńska to siła nie do zwalczenia. Ja sama na pewno bym poszukiwała dziecka w takim przypadku, żadne oświadczenia by mnie nie zniechęciły.

Kościelna instrukcja Donum vitae głosi: Macierzyństwo zastępcze posiada obiektywne braki w stosunku do obowiązków miłości macierzyńskiej, wierności małżeńskiej i odpowiedzialnego macierzyństwa. Obraża ono godność i prawo dziecka do poczęcia, do okresu ciąży i wychowania przez własnych rodziców oraz wprowadza, ze szkodą dla rodzin, podział między czynnikami fizycznymi, psychicznymi i moralnymi elementami, które je konstytuują. Przez wyrażenie "matka zastępcza" instrukcja rozumie:
a) kobietę, która nosi w ciąży embrion przeniesiony do jej łona, a który genetycznie biorąc jest jej obcy, ponieważ uzyskany przez połączenie gamet ofiarodawców z obowiązkiem oddania dziecka po jego urodzeniu temu, kto zmówił lub uzgodnił ciążę;
b) kobietę, która nosi w ciąży embrion, dla zrodzenia którego ofiarowała jajo zapłodnione spermą mężczyzny różnego od jej męża, z obowiązkiem oddania dziecka po urodzeniu temu, kto je zamówił lub uzgodnił ciążę.



Mimo potępienia przez Parlament Europejski w Unii kwitnie handel komórkami jajowymi i ciągle poszukiwane są młode kobiety z Europy Wschodniej, które mogłyby donosić w swym łonie czyjeś dziecko. Cena takiego "noszenia" to mniej więcej 1000 euro. Ci, którzy chcą mieć dziecko i decydują się za to zapłacić, nie zawsze są szczerzy w swoich intencjach. Poszukuje się dawczyń, ale stawia im się wymagania dotyczące zdrowia, urody, koloru oczu i koloru włosów, a nawet ilorazu inteligencji. Każdy chce, by jego dziecko było piękne i mądre. Mało kto zastanawia się nad etycznym aspektem takich transakcji.

Czy takie hodowanie dzieci w łonach innych kobiet lub "oddawanie" własnych komórek bezpłodnym parom z pomocą nowoczesnej medycyny to poprawianie dzieła bożego? Czy można skutecznie, za pomocą aktów prawnych zakazać tych praktyk, czy tez będą one kwitły mimo zakazów? Trzeba zastanowić się najpierw, czy kraje, w których takie transakcje są legalne i akceptowane, czyli USA i Rosja, są przez ten fakt jakoś upośledzone, trzeba zastanowić się, czy zakazywanie legalnego przekazywania komórek jajowych innej kobiecie nie jest kolejnym martwym przepisem służącym temu, by kilku panów mogło głośno opowiedzieć się "po stronie życia, przeciwko śmierci".

Tomasz Wesołowski

Zapraszamy do komentowania artykułu
Wypowiedz się na Forum o2.pl


Więcej informacji:

wiadomości dnia ze świata z kraju sport gospodarka